Kategoria: Etyka i moralność

DLACZEGO STOSUJEMY SIĘ DO NORM?

Człowiek tym posłuszniej stosuje normę, im skrupulatniej była ona przestrzegana w domu rodzinnym i w bliskim otoczeniu, im częściej widział jej stosowanie, słyszał o niej, według niej innych oceniał i sam przyzwyczaił się według niej postępować. Do tego dojść może nacisk społeczny, a więc: ewentualna dezaprobata osób, z których opinią się liczy, lęk przed kompromitacją, sankcją, utratą twarzy; kiedy zaś norma zostaje tak przyswojona, że przeobraża się w zasadę, w silne przekonanie o powinności i obowiązku, harmonizujące z nią po­stępowanie potrzebne jest człowiekowi także dla dobrego o sobie mniemania. Nie odczuwa on wtedy normy-zasady jako krępującego go, z zewnątrz narzuconego nakazu czy zakazu, lecz sądzi, że ten nakaz czy zakaz pochodzi z niego samego, jest zrośnięty z wyznawanymi wartoś­ciami, jest głosem sumienia.

Cześć, mam na imię Gabriela i tego bloga stworzyłam, aby pisać tu o różnych ciekawostkach odnośnie mieszkań. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury bloga 🙂

SIŁA ODDZIAŁYWANIA

Siła oddziaływania normy-zasady jest większa niż siła normy nie przyswojonej wewnętrznie: ta druga może ulegać zmianom przy zmianie środowiska, może być uznawana, ale nie przestrzegana, może skłaniać do obłudy i hipokryzji, podczas gdy pierwsza kieruje po­stępowaniem bez względu na aktualne otoczenie, a także wtedy, gdy „nikt nie patrzy i nikt się nie dowie”. Co prawda, tak normy, jak i zasady mają tę wadę, że kto tylko nimi się powoduje, ten stara się nie tyle o to, by drugiej osobie rzeczywiście dobra przysporzyć, ile o to, by „być w porządku”. Spełnia to, co uważa za swoją powinność, doznania zaś drugiej strony są dla niego sprawą drugorzędną. W dodatku dominująca w danym środowisku norma może się kłócić z zasadami etyki i dobroci, no i zazwyczaj daje się obejść.

Cześć, mam na imię Gabriela i tego bloga stworzyłam, aby pisać tu o różnych ciekawostkach odnośnie mieszkań. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury bloga 🙂

BYĆ SOBĄ?

Sytuacja komplikuje się, gdy w człowieku istnieje kilk* różnych dążeń, niezgodnych wzajem ze sobą. Podświadomie każde z tych dążeń będzie niejako starało się uzyskać argumenty na swoją obronę dla osiągnięcia swojego celu. Wtedy mówi się, że człowiek jest „rozdarty wewnętrznie”, mówi się, że prowadzi swój „wewnętrzny pojedynek” — ale przecież nie on to czyni, dzieje się to „w nim”. Czynią to jego dą­żenia, z których raz jedno dochodzi do świadomości z dużą siłą i opa­nowuje ją, raz inne. A często w tak krótkich następujących po sobie odstępach czasu, że wydaje się, jakby istniały w świadomości równo­cześnie. Ale tak nie jest. I znów nasuwają się podstawowe pytania, tak silnie podkreślane w filozofii i psychologii hinduizmu i buddyzmu i tak słabo zarazem rozumiane w kulturze Zachodu: kto wybiera? Czy tylko silne dążenie przeważa nad słabszym i — drogą racjonali­zacji — dostarcza argumentów, że postąpiło się słusznie?

Cześć, mam na imię Gabriela i tego bloga stworzyłam, aby pisać tu o różnych ciekawostkach odnośnie mieszkań. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury bloga 🙂

TAKIE SAMO PRAWO DO ŻYCIA

Czasem jednak zdajemy sobie sprawę, że człowiek może istnieć i istnieje poza swoimi dążeniami. Wtedy gdy człowiek zdaje sobie z tego sprawę, jest najsilniejszy. I najswobodniejszy zarazem. Bywa też inaczej. Mówię sobie: a co mnie inni obchodzą? Mam takie samo prawo do życia, do szczęścia, do przyjemności, jak i oni. Jeśli komuś uczynię krzywdę, niech się broni, tak samo jak ja się będę bronił, gdy ktoś będzie chciał mnie krzywdę uczynić. Tak już jest ten świat urządzony, każdy musi dbać o siebie, bo inaczej nikt o niego nie zadba — ale czy wtedy możemy nazwać to Dobrem? I czy inną decyzję, decyzję usunięcia siebie na plan drugi, decyzję niedążenia tylko do własnej przyjemności i do szczęścia — należy nazwać Złem?

Cześć, mam na imię Gabriela i tego bloga stworzyłam, aby pisać tu o różnych ciekawostkach odnośnie mieszkań. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury bloga 🙂