//////

UTOPIŚCI POZYTYWNI

Biesy Dostojewskiego są tu znowu przykładem najlepszym: kryty­kowany przez autora „nihilista” nie może być zły pod jakimś jednym względem, dobry natomiast pod innymi względami. Musi być totalnie zły. Skoro się buntuje, może on równie dobrze ugryźć w ucho gubernatora, jak popełnić morderstwo polityczne, ciągnąć za nos człowieka ogólnie szanowanego i przeczyć istnieniu Boga, dopuszczać się seksualnych ekscesów i rozrzucać rewolucyjne proklamacje. Po drugiej stronie barykady znaleźć się musi całe zło, cały brud, „w szystkie diabły i diabliki”. Tak samo utopiści pozytywni umieszczali tam wszystkie anioły i aniołki. Świat utopisty jest zawsze światem po­dzielonym. […]Utopiści pozytywni tworzyli świat konsekwentnie dobry; utopiści negatywni powołują do życia świat konsekwentnie zły. Tworzywem tego ostatniego mogą być jednak zarówno czyjeś idee, jak i stosunki panujące. Demaskuje się w ten sposób domniemane konsekwencje tych stosunków lub uwydatnia takie ich cechy, które nieuważnemu obser­watorowi mogłyby umknąć z pola widzenia. Rzeczywistemu złu dodaje się wyrazistości.

TWÓRCA UTOPII NEGATYWNEJ

[…] twórca utopii negatywnej nie ujawnia na ogół własnego systemu wartości. W każdym razie nie musi on tego robić. Na podstawie Nowego, wspaniałego świata A. Huxłeya możemy z całą pewnością powiedzieć jedynie, że autor był antytotalitarystą. Poza tym mógł być równie dobrze konserwatystą jak liberałem, socjal­demokratą czy apolitycznym pięknoduchem. Wiedzę o poglądach pozytywnych musimy w takich przypadkach czerpać z innych źródeł lub zdobywać ją poprzez żmudną analizę tekstu, w którym nie zostały one wprost wyłożone. Pisarz taki zajmuje się ideałem nie własnym, lecz cudzym. Miast propagować swą własną wizję dobrego społeczeństwa (może jej zresztą w ogóle nie mieć), zajmuje się on dyskredytowaniem wizji swoich przeciwników. Są to czarne msze utopizmu. […] Utopista pozytywny kreuje społeczeństwo wolne od wszel­kiego zła; utopista negatywny kreuje społeczeństwo totalnie złe.

KLASYCZNA UTOPIA

Kontrutopista powie, że w komunizmie nikt nie będzie miał własnej szczotki do zębów. Komuniści krytykują burżuazyjną rodzinę. Antyko­munistyczna kontrutopia zrobi z tego ideę wspólności żon, mogąc się zresztą powołać na niejedną ze staroświeckich utopii komu­nistycznych. Znajdzie się w końcu ktoś, komu starczy talentu li­terackiego, by owe domniemane okropności przedstawić w prze­mawiający do wyobraźni sposób. Nawiasem mówiąc, autorzy utopii negatywnych mają zadanie ułatwione: ten satyryczny gatunek stwarza rozleglejsze pole do popisu niż dydaktyczna z konieczności utopia klasyczna. […] klasyczną utopią negatywną będą z pewnością Biesy Do­stojewskiego (1870) — ta wielka polemika z nihilizmem przeprowadzo­na środkami jego kompromitacji poprzez ujawnienie nieuchronnych rzekomo skutków. Kreśląc obraz „szigalewszczyzny” jako systemu zbudowanego na niewolnictwie, kłamstwie, zbrodni i szpiegostwie, autor stara się narzucić czytelnikowi przekonanie, że wszelkie zakwes­tionowanie obecnego systemu wartości pociągać musi za sobą takie właśnie straszliwe konsekwencje.

GRANICA MIĘDZY UTOPIĄ

Granica między utopią pozytywną i negatywną jest do pew­nego stopnia płynna: to, co być powinno, może w oczach innego człowieka jawić się jako to, czego właśnie być nie powinno. […][…] walka ideologiczna może polegać nie tylko na przeciw­stawianiu własnego ideału ideałowi innych ludzi, ale również na takim przedstawianiu ideału swoich przeciwników, by nie wydawał się on już ideałem, by stał się odrażający. Chodzi o takie jego przedstawienie, które eksponuje to wszystko, co na gruncie danej kultury czyni ów ideał czymś nie do przyjęcia, uraża takie łub inne najświętsze uczucia i wchodzi w konflikt z uznanymi wartościami. Wydaje się, że tego rodzaju operacja leży u podstaw tzw. utopii negatywnych, a w każdym razie znacznej ich części, w związku z czym są one bardziej pospolite, niż się to na pozór wydaje. Komunistyczne utopie głoszą likwidację własności prywatnej.

BŁĄD WIĘKSZOŚCI KRYTYKÓW

Wieczorem przy­chodzi młodzież i zaściela im łóżka, po czym idą spać, tak jak im każe przełożony i przełożona. I nie rozkoszują się stosunkiem, dopóki nie strawią pokarmu i nie pomodlą się do Boga. W sypialniach stoją pięknie wykonane posągi najsławniejszych mężów, na które niewiasty patrzą, a potem spoglądają przez okno na niebo, prosząc Boga, aby raczył dać im pełnowartościowe potomstwo. Niewiasta i mężczyz­na śpią w dwóch oddzielnych pokoikach aż do chwili odpowiedniej do stosunku. Dopiero wtedy przełożona wstaje i otwiera z zewnątrz drzwi obydwu pokojów. Godzinę tę ustala astrolog i lekarz (…)”. […] Błąd większości bodaj krytyków utopizmu polega właśnie na wyłapywaniu absurdalnych detali i dowodzeniu na ich podsta­wie, że absurdalne jest wszystko. W utopiach należy raczej widzieć całościowe propozycje alternatywnego ładu społecznego, których war­tość nie zależy li tylko od wartości rozwiązań szczegółowych. Ale i ten punkt widzenia nie zmienia faktu daleko posuniętego zróż­nicowania ludzkich ideałów: nie ma zgody nawet co do spraw najbardziej zasadniczych i szczęście jednych pozostaje nieszczęściem innych ludzi.

DAWNE UTOPIE

Przypatrzmy się niektórym dawnym utopiom, a przekonamy się rychło, że stosunki pomyślane jako idealne wyglądają czasami mało zachęcająco. Niechętnie zapewne zostalibyśmy obywatelami Państwa Platona, gdzie strażnicy czuwali między innymi nad tym, jak się strzyc, jak ubierać, jakie tańce tańczyć, jakiej słuchać muzyki, jakich czytać poetów. Niewielu z nas gustowałoby zapewne w życiu płciowym zorganizowanym na wzór Państwa Słońca T. Campanelli: „Ponieważ w czasie ćwiczeń fizycznych, wszyscy mężczyźni i kobiety, zwyczajem starożytnych Spartan, występują nago, sprawujący nadzór przełożeni mogą rozpoznać, kto jest już zdolny do stosunku płciowego, a kto jest zbyt słaby i jacy mężczyźni i kobiety odpowiadają sobie wzajem pod względem budowy ciała. W taki sposób co trzeciej nocy dopuszczają, po dokładnym obmyciu się uczestników, do miłości płciowej. Kojarzą przy tym niewiasty rosłe i urodziwe z mężczyznami silnymi i ochoczy­mi, niewiasty otyłe z mężczyznami chudymi, a szczupłe z otyłymi, by dogodnie i z pożytkiem dopełniali się obopólnie.

SPORO MIEJSCA W LITERATURZE

Sporo miejsca zajmuje w literaturze dystopijnej sprawa fizycznego przymusu: często opisuje ona systemy policyjne, w których rozliczne służby czuwają nad tym, aby nic nie mogło zakłócić wprowadzonej raz na zawsze jednomyślności. Tak więc na przykład w społeczeństwie, jakie przedstawia książka Bradbury’ego, tępi się książki i prześladuje ludzi, którzy nie zaniechali czytania. Co jest jednak dużo ciekawsze, twórcy utopii negatywnych wydają się nade wszystko zafascynowani możliwością powstania takich społeczeństw, w których nonkonfor­mistów w ogóle nie będzie. Chodzi im nie tyle o to, że bunt może być tłumiony, ile o to, że w człowieku można zabić potrzebę buntu i niezależności. Świat negatywnych utopii to świat wielkich wszechogarniających organizacji rozporządzających nieograniczonymi możliwościami tech­nicznymi, dzięki którym rozwiązuje się odwieczny problem wszelkich realizatorów utopii: jak sprawić, żeby ludzie przyjmowali bez szem­rania to, co bez ich udziału zostało uznane za najbardziej dla nich odpowiednie. Owe cudowne środki techniczne pozwalają już to mani­pulować dowolnie „normalnymi” ludźmi, już to tworzyć posłusznych homunculusów, którymi można kierować za pomocą najprostszych bodźców fizycznych. […]

ZŁO I DOBRO W UTOPIACH

[…] narodził się szczególny gatunek literatury utopijnej, który niektórzy skłonni są uważać za typowy dla naszych czasów, a nawet jedyny, jaki jest w nich możliwy. Jak pisał Bertrand Russell: „W naszym wieku, w znacznej mierze pozbawionym złudzeń, nie umiemy już wierzyć w marzenia utopistów i społeczeństwa zrodzone z naszej fantazji odtwarzają w wyolbrzymionej postaci zło, do którego przywyk­liśmy w codziennym życiu”.Owe utwory nazywane bywają rozmaicie: utopiami negatywnymi, antyutopiami, dystopiami, kakotopiami itp. […]Wśród utworów tego rodzaju największą bodaj sławą cieszą się powieść A. Huxleya Nowy, wspaniały świat (1932), uzupełniona później publicystyczną książką Nowy, wspaniały świat odwiedzony po raz wtóry, oraz powieść G. Orwella Rok 1984 (1949). Inne znane pozycje tej „czarnej” serii to My E. Zamiatina (1920), Pożegnanie jesieni Witka­cego (1927), Pianola K. Vonneguta, jr. (1952), 451° Fahrenheita R. Bradbury’ego (1953). Wszystkie te utwory, a także dziesiątki podobnych, stanowią w istocie poglądową lekcję antyutopizmu. […]